SPODNIE FOX DAGGER PO 2 MIESIĄCACH UŻYWANIA

W odróżnieniu od innych dyscyplin kolarstwa grawitacyjnego, ciuchy do dirt jumpingu pozostały ściśle casualowe. Nie znajdziesz tu lycry, odzieży technicznej czy ubrań typu „racing”. Spodnie - zawsze jeansy - 10 lat temu luźne, wkręcające się w zębatki, zahaczające o siodełko, z biegiem czasu stawały się coraz bardziej dopasowane.

W tym momencie praktycznie wszyscy zawodnicy dirtowi jeżdżą w spodniach typu „Slim FIt” - wciąż nietechnicznych, przez co łatwo jest je uszkodzić na szwach, czy w kroku, lub „wypchać” kolana przez noszenie pod nimi ochraniaczy. Standardowo, jedna para spodni wystarcza na dwa miesiące jazdy, jednak już po kilku użyciach zaczynają wyglądać fatalnie, kolana są wypchane (lub materiał pęka podczas gleby). 

Ważną cechą dopasowanych spodni jest przytrzymywanie ochraniaczy. Nawet dobre ochraniacze podczas gleby mogą się przesunąć - „podtrzymywane” spodniami praktycznie nie mają na to szans. 

Marka Fox, rozumiejąc potrzeby i problemy dirtowców, stworzyła spodnie Fox Dagger wpisujące się w najnowsze trendy, jednak przeznaczone do „zadań specjalnych”. Mają wszyte wzmacniające wstawki na pośladkach i w kroczu dla większej wytrzymałości oraz specjalną, opatentowaną strukturę włókien SGENE® Cone Mills, która zapobiega “wypchanym kolanom”.

Jako pierwszy w Polsce dostałem te spodnie do testów. Co mogę o nich napisać po dwóch miesiącach używania?

Mogłoby się wydawać, że spodnie Foxa wyglądają jak zwykłe, casualowe, jednak w momencie, gdy je dotkniemy czujemy różnicę w materiale z którego są uszyte. Są grubsze, cięższe, szwy są wzmocnione. Ciekawostką jest fakt, że lepiej wyglądają po kilku jazdach i kilku praniach. Prawdopodobnie jest to związane z rodzajem tkaniny, która dopasowuje się do ciała.

Gdy założyłem je pierwszy raz miałem wrażenie, że „dziwnie” leżą - może są zbyt obcisłe? Na szczęście po kilku skokach spodnie idealnie dopasowały się do ciała i do ochraniaczy - nawet bardzo dużych. I to warto podkreślić, bo często przy slimowych spodniach napotykamy problem: jeśli nasze ochraniacze należą do tych masywniejszych po prostu się nie mieszczą.

Po kilku dniach jazdy w ochraniaczach zdejmując spodnie Fox Dagger można zauważyć, że są delikatnie rozciągnięte na kolanach, za to po praniu całkowicie wracają do swojego pierwotnego kształtu.

Od razu widać, że spodnie są grubsze i bardziej wytrzymałe, ale jak jest w praktyce? Miałem kilka gleb i kilka przetarć skóry na udach czy pośladkach, a na spodniach nie widać żadnych uszkodzeń. Chociaż materiał, z którego są wykonane, jest dość gruby, nogi nie pocą się bardziej niż w zwykłych jeansach. Są wygodne i komfortowe. 

W komplecie jest sznurówko - pasek. Spodnie są elastyczne - podczas jazdy w pasie mogą się poluzować i zsunąć więc warto skorzystać z dedykowanej sznurówki lub - tak jak ja - z paska. 

Zdecydowanie są to spodnie zaprojektowane po to, by jeździć na dircie. Nie musimy się martwić, że kupiliśmy zwykłe jeansy z logo firmy rowerowej. Uważam, że pomimo dość wysokiej ceny warto w nie zainwestować. Po dwóch miesiącach spodnie wyglądają doskonale, nigdzie nie są przetarte a kolana po praniu wracają na swoje dawne miejsce. Jest to produkt w 100% warty polecenia!